Zimowa karta w restauracji Główna Osobowa

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Sezonowo i kreatywnie, czyli sprawdzonych patentów ciąg dalszy.

W momencie, gdy piszę te słowa, z kuchni Głównej Osobowej wychodzą ostatnie dania z obecnie obowiązującej karty. W poniedziałek gdyńska restauracja po raz kolejny zmieni menu – tym razem na jego zimową odsłonę. Kilka dni temu uczestniczyłem w testach. Spróbowaliśmy dziesięciu porcji degustacyjnych (porcje z karty będą większe, niż te na zdjęciach) przygotowanych przez szefa Krzysztofa Gryma i sous-chefa Olgę Borkowską. O koktajle zadbał Dawid „Faroth” Gierjatowicz – jeden z wciąż niewielu w Trójmieście barmanów znających się i stosujących w praktyce parowanie alkoholu z jedzeniem.

Nowa karta to kontynuacja kulinarnego szlaku, który Główna Osobowa objęła na początku działalności. Jest sezonowo i kreatywnie, z polotem, ale bez talerzowych odlotów i bochomazów, czego często nie potrafią uniknąć aspirujący szefowie. Spodoba się szukającym smaków prostych, ale nieoczywistych. Kiedyś napisałem, że tutejsza kuchnia to hipsterski fine-dining i po spróbowaniu nowej karty to odrobinę karkołomne określenie podtrzymuję.

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Jeśli macie zjeść tylko jedno danie z nowego menu, wybierzcie tatara. Wysokiej jakości wołowina z Pniew doprawiona musztardą francuską i jajkiem podawana jest z lekko chrupiącym papierem ryżowym, palonym porem i – uwaga – kawowym aioli, którego nuty idealnie grają z mięsem. Mięsożercy mogą też sięgnąć po bardzo fajny rillette z kurczaka. Robotę w tej potrawie robi marynowana w cytrusach czerwona cebula. Z kolei mało ciekawy ziemniaczany fondant podkręca na szczęście zielona oliwa z natki pietruszki. Ta potrawa to także świetny pretekst, aby zamówić sparowany z nią koktajl French75 z ginu, prosecco i cytryny – słodko-wytrawny strzał w dziesiątkę z nowej karty.

Podpłomyki w Osobowej to stały punk programu. Do nowego menu wejdą flat bready z pastą z buraka oraz z musem wątróbki. Ten pierwszy wygrywa niezwykle aromatycznym sosem z wędzonej śliwki. Jest również bardzo trafną podkładką pod solidną szklanicę Burola, czyli na wskroś polskiej wariacji na temat aperol spritza z dodatkiem wódki, nuty pomarańczy i soku z buraka, który nadaje mu ciekawy, ziemisto-słodki posmak.

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Bardzo dobre wrażenie na mnie – unikającym zazwyczaj słodkości – zrobiły desery. Szczególnie ciepły zapiekany ryżowy pudding, który krył się pod lodami sernikowymi. Za Rum Alexander, czyli koktajl na rumie z kakao i śmietanką podziękuję. Zamówiłbym natomiast jeszcze raz naleśnika nadzianego klasycznym połączeniem twarogu, maku i pomarańczy i polanego sosem karmelowym i orzechówką.

Oprócz tego w karcie znalazły się między innymi następujące pozycje. Dla wegan, bezglutenców i bezlaktozowców: marchewki konfitowane w oliwie z bardzo udaną konfiturą marchwiowo-pomarańczową z chilii i wanilią i puree selerowym z mleczkiem kokosowym. Dla rybożerców: sandacz w kruszonce z boczku z genialnym arancini z pieczarkami i niezłym sosem z pieczonej papryki z anyżem. Sprawdzi się w towarzystwie Green Beast, czyli koktajlu na bazie absyntu ze świeżym ogórkiem.  Dla pierogożerców: pierogi z mięsem jelenia, gdzie znów pierwsze skrzypce gra genialny sos z wędzonej śliwki. Kieliszek półwytrawnej marsali jak najbardziej na miejscu. Albo zamówcie jeszcze jednego Burola – w roli „alkoholowego kompotu” sprawdzi się prawdopodobnie przy każdym daniu.

P.S. Pytajcie na barze o kartę „Dla sąsiada”, która upoważnia zniżek na śniadaniową kawę i lunche.

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej OsobowejZimowa karta w Głównej Osobowej

Zimowa karta w Głównej Osobowej