Szakszuka, czyli najlepsze śniadanie

Prorok Ottolenghi pisze, że szakszukę jeść najlepiej ze świeżym, białym chlebem. Więc upiekłem chleb na śniadanie.

Ale nie o chlebie teraz będzie. Na to przyjdzie jeszcze czas, bo piekarskiego bakcyla złapałem i coś czuję, że będę was regularnie bombardował chlebowym foodpornem.

Dziś bohaterką jest szakszuka, czyli moja ulubiona potrawa śniadaniowa. Następczyni jajówy, królowa błogiego, leniwego poranka oraz dostarczycielka konkretnej dawki energii po zarwanej nocy.

Wymyślono ją podobno w Tunezji, ale cały Bliski Wschód się szakszuką zażera. Występować może w postaci różnorakiej. Podstawa to pomidory i jajka. Możesz dorzucić chorizo, bakłażana lub tofu. Posypać możesz fetą albo kozim serem, pietruszką lub kolendrą. Ja w moim przepisie zrezygnowałem z cebuli.

Eksperymentowanie wysoce zalecane.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szybka szakszuka dla jednej osoby

Składniki:

– 1 łyżka oliwy

– 8 cienkich pasków czerwonej papryki

– 1 mały posiekany ząbek czosnku

– 2 duże, obrane, dojrzałe pomidory

– 1/2 łyżeczki harrisy

– 1 łyżeczka miodu

– 1 szczypta soli

– 1 szczypta kuminu

– 2 jajka

– 1 łyżka posiekanej świeżej natki pietruszki

Przygotowanie:

Oliwę rozgrzej na patelni. Podsmaż chwilę paprykę i czosnek. Dodaj pomidory – duś pod przykryciem aż się rozpadną. Dodaj harrisę, miód, sól i kumin i duś jeszcze chwilę.

Zrób łyżką w miksturze małe dołki i wbij jajka. Przykryj i smaż aż się zetną.

Przed podaniem posyp natką pietruszki. Podawaj ze świeżym chlebem.

Szakszuka przepis 1

Szakszuka przepis 1