Bywam w (Trój)mieście: Kurhaus

Kurhaus to miejsce, gdzie hipster spotka lokalsa, a potem razem napiją się dobrej kawy.

Kurhaus recenzja

Dolny Wrzeszcz rośnie w siłę. Wyremontowana Wajdeloty, która z zapomnianej oraz niezbyt przyjemnej uliczki przepoczwarzyła się w wypucowany deptak, zaczęła obrastać (wraz z sąsiednimi uliczkami) małymi lokalikami. O fukafe i Knödel już opowiadałem, teraz czas na kawiarnię Kurhaus. A pewnie to nie koniec opowieści o tej dzielnicy: za rok ruszy tutaj klubowo-restauracyjny (i nie tylko) kompleks Browar Gdański Kulturalny, a niebawem – jak wieść gminna niesie – niewielka tapasiarna. Czekam niecierpliwie.

Kurhaus na początku może trochę uwierać. Jest tutaj wręcz nieznośnie kameralnie, domowo, intymnie. Przypadkowemu gościowi zdawać się może, że każdy się tu zna, a obcy zakłóci ten niepisany porządek. To pierwsze wrażenie na szczęście szybko mija. Wejdźcie po schodkach, upatrzcie sobie swój bauhausowy fotel i pozwólcie sobie wsiąknąć w ten klimat. Po chwili poczujecie się jak swojaki i ramię w ramię z brodatym hipsterem, trójmiejskim artystą i emerytowanym lokalsem sączyć będziecie kawę.

Napijemy się tutaj rzemieślniczego piwa (np. od Radugi) czy czy przekąsimy drożdżówkę z cukierni Paradowskiego, ale to właśnie kawa jest w kurhausowym barze głównym bohaterem. Ekspresowa również, ale przede wszystkim ta spod szyldu trzeciofalowej alternatywy. Bariści znają się na rzeczy, a o ziarnach (m.in. od wrocławskiego Czarnego Deszczu) i metodach parzenia chętnie poopowiadają i doradzą, która dla nas najlepsza: aeropress, chemex czy może drip (od 9 zł).

Kurhaus recenzja

Kurhaus ożywa wieczorami i w weekendy, gdy staje się nieformalnym centrum spotkań artystycznego światka Trójmiasta – trochę taką świetlicą dla dużych, gdzie nauczycie się pielęgnować balkonowy ogródek, poćwiczycie jogę czy wymienicie się niepotrzebnymi ciuchami, a przy okazji posłuchacie na żywo twórczości lokalnego muzyka w odsłonie kameralnej. Za dnia Kura (jak zwą kawiarnię bywalcy) też ma swój urok – szczególnie wtedy, gdy zajęte są dwa stoliki, w lokalu jest cicho i w spokoju można napić się kawy oglądając przez okno niespieszną wrzeszczańską codzienność. Jeśli lubicie retrokawiarenki na berlińskim Prenzlauer Berg, polubicie Kurhaus.

Kurhaus, Gdańsk Wrzeszcz, ul. Aldony 6/1, czynne: codziennie w godz. 11-22.

***

Bywam w (Trój)mieście to subiektywny przewodnik po restauracjach, pubach i kawiarniach w Gdańsku, Sopocie i Gdyni. Tych starych i tych nowych. Lokalach sprawdzonych i wartych sprawdzenia. Piszę wyłącznie o miejscach, które z czystym sumieniem mogę polecić.

  • http://caramelsun.com/ Natalia

    Zawsze, gdy wpadam do Gdańska, odwiedzam Kurhaus. Brakowało takiego miejsca we Wrzeszczu, bardzo fajnie, że powstało.