Bywam w (Trój)mieście: Akita Ramen food truck

Trójmiejscy wyznawcy ramenu mają już swoje miejsce kultu, czyli po wizycie w food trucku Akita Ramen.

Akita food truck

Ramen to obecnie najbardziej hip kulinarna zajawka w Polsce. Wśród rodzimych foodies dorobiła się już wyznawców, którzy obecny rok ogłosili czasem ramenowej rewolucji. Idealnego ramenu szukają po knajpkach prowadzonych przez Azjatów (zazwyczaj z miernym skutkiem), szkolą się o nim w Internecie i próbują odtwarzać we własnych kuchniach, a co poniektórzy po jego tajemnicę polecieli nawet do Japonii. Polskim guru japońskiego rosołu z makaronem została Luiza Trisno, która ze swej krakowskiej ramen-ya Ramen Girl of Yellow Dog zupę tę wprowadza pod polskie strzechy, japońską tradycję łącząc – dla jednych w sposób cudowny, dla innych kontrowersyjnie – z kuchnią fusion.

Być może w Gdańsku rośnie jej nadmorski konkurent. Karol, który raptem miesiąc temu otworzył food trucka Akita Ramen, kulinarne szlify zdobywał pod Tokio, gdzie mieszkał przez pięć lat. Nie tylko nauczył się ramen gotować, ale i poznał całą filozofię warzenia tej zupy, która – choć w Kraju Kwitnącej Wiśni jest najbardziej pospolitym jedzeniem ulicznym i występuje w tysiącach odmian – przez kucharzy otoczona jest wyjątkową celebrą na każdym etapie przygotowania: od tajemnic szykowania wywaru i autorskiego sosu tare, przez sztukę komponowanie w misce, po sposób podawania klientowi. Karol zna się na tym wszystkim i chętnie opowiada, więc nie krępujcie się pytać.

W Akita Ramen codziennie zjemy inny rodzaj japońskiego rosołu – raz będzie to shio, innym razem shoyu. Szef serwuje również dania stir fry z różnymi dodatkami. Ja załapałem się na ramenowego króla, czyli chashu (30 zł) z dodatkiem marynowanego i gotowanego boczku. Do tego cała micha makaronu, glony kombu, szczypior, cebula, chilli i inne misternie ułożone w misce dodatki, które przed zjedzeniem bez cienia wzruszenia należy pałeczkami wymieszać i bezpardonowo pochłonąć, nie oszczędzając sobie siorbania (choć zwyczaj ten jest już podobno wśród Japończyków coraz bardziej passe). Jednak najważniejszy z tego wszystkiego był oczywiście wywar – odpowiednio esencjonalny i niezbyt pikantny, czyli dla moich kubeczków smakowych pierwszej klasy. O ile oczywiście wierzycie osobie, która podanego na japońskiej ulicy ramenu nie miała jeszcze okazji jeść.

Akita Ramen, Gdańsk, lokalizacji szukaj na Facebooku.

***

Bywam w (Trój)mieście to subiektywny przewodnik po restauracjach, pubach i kawiarniach w Gdańsku, Sopocie i Gdyni. Tych starych i tych nowych. Lokalach sprawdzonych i wartych sprawdzenia. Piszę wyłącznie o miejscach, które z czystym sumieniem mogę polecić.

  • Alicja

    Szacun dla ludzi, który 5 lat życia poświęcają, żeby nauczyć się czegoś solidnie od mistrzów. Chyba jeszcze dziś wybiorę się spróbować…

    • http://foodandgoodmood.com/ Food and Good Mood

      Nie wiem, czy cały pobyt w Japonii na to poświęcił, ale szacun i tak!